OSAMOTNIENI W CIERPIENIU

smatek

OSAMOTNIENI W CIERPIENIU

TRAUMATYCZNE DOŚWIADCZANIE MOLESTOWANIA MORALNEGO

Poczucie winy, wstydu, rozpaczy, bezsilności, wycieńczenie energetyczne…….odczucia można mnożyć. Znasz je? 

W jaki sposób chronić się przed osobami, które moralnie potrafią zniszczyć drugiego, na co zwracać uwagę by nie dać się zaplątać w podstępną grę perwresyjnych manipulacji?

Skutków urazu moralnego czy stresu traumatycznego nie da się ocenić w jakichś pojedynczych kryteriach a wysiłki zmierzające do oszacowania intensywności urazu stanowią pewnego rodzaju uproszczenie i siłą rzeczy prowadzą do licytowania się okropnościami jakich doświadczył człowiek. Można jednak wskazać okoliczności prawdopodobieństwa wystąpienia takich sytuacji tj zaskoczenie, brak możliwości ucieczki i wyczerpanie ofiary. Tym zająć chcę się najbardziej. Prawdopodobieństwo urazu wzrasta również gdy ofiara doświadcza fizycznej przemocy lub krzywdy, brutalności, jest świadkiem czyjejś śmierci. Te sytuacje budzą w człowieku poczucie bezradności i przerażenia.

Ataki typu perwersyjnego – co to jest?

Elementy nieświadomego procesu destrukcji psychicznej, na które składają się jawne lub ukryte wrogie zachowania jednej lub wielu osób wobec konkretnej osoby, która można nazwać kozłem ofiarnym. Z pozoru niewinne słowa, aluzje, sugestie mogą zdestabilizować osobę, a jeśli ma dodatkowo brak wsparcia z zewnątrz – agresor może z dużą łatwością pokonać ofiarę.

Ktoś kto doświadczył w swoim życiu przemocy moralnej – mobbingu- nie tylko w pracy ale również i w związku z bliską czy dalszą osobą może uważać takiego człowieka za obdarzonego jakąś niezwykłą mocą, siłą, która zapewni mu zwycięstwo w każdej sytuacji a ofierze zawsze przegraną. Można czuć się oplecionym niby  siecią, z której nie ma wyjścia ponieważ to co zrobisz zawsze będzie odwrócone i użyte przeciw tobie. To poczucie daje utratę nadziei na wyjście z zaklętego koła rozpaczy.

Osoby takie faktycznie mają pewnego rodzaju zdolności – nazwijmy to, w manipulowaniu innymi w naturalny sposób.

Jako opinia społeczna przyzwalamy na pewnego rodzaju zachowania, tolerujemy je, uważamy, że lepiej jest korzystać z życia a ofiary to osoby słabe, mało inteligentne a my jako społeczeństwo, pod pretekstem szacunku do woli bliźniego nie chcemy się wtrącać. Ale sprawa tolerancji powinna mieć swoje granice. Na co pozwalamy a z czym się nie godzimy? Warto zadać sobie to pytanie. Oczywiście jest to obojętne do momentu gdy sami tego nie doświadczymy ponieważ jest to wygodne.

Ponieważ w takich sytuacjach utajnionej przemocy bezspornie ofiara doświadcza przemocy, której celem jest atak na jej tożsamość a koniec końców chodzi o pozbawienie swojego „celu” jej indywidualności. To poważne nadużycie wobec drugiego człowieka. Niezwykle trudne doświadczenie a nawet doświadczenia, które mogą w swoich skutkach doprowadzić nawet do zaburzeń osobowości czy samobójstwa. Dlatego też nie należy problemu bagatelizować.

Sprawca owych manipulacji ma zostać ukryty niewidzialny, niby nie istniejący a zdemaskowaniu ma go ma służyć zastraszenie, w którym ofiara tkwi niczym sparaliżowana.

Ofiary przemocy moralnej czasem stają się również ofiarami przemocy fizycznej, szczególnie jeśli ma to miejsce w „domowym zaciszu”.

Przemoc perwersyjna w związku dwojga ludzi to temat niezwykle istotny. Ofiarom przemocy często trudno łączyć np. stan pogorszonego samopoczucia fizycznego czy zdecydowanego pogorszenia zdrowia z doświadczeniami przemocy. Dzieje się tak szczególnie gdy jako dzieci same doświadczały przemocy w swojej rodzinie lub były świadkami takowej wewnątrzrodzinnej sytuacji. Często zdarza się, że ofiary w takich przypadkach mają trudność z uznaniem zachowania partnera jako przemocowego ponieważ uznają ją jako naturalny element tworzenia związków.

Szczególnie martwiącym jest fakt, iż ofiary zazwyczaj mają przekonanie – bywa, iż nie uświadomione, że to w nich tkwi przyczyna zła i nie zasługują na pomoc. To często powoduje, że człowiek tkwi w samotności znosząc swoje cierpienia i bóle w beznadziei, że pomoc nadejdzie lub ktoś mu uwierzy.

W przypadkach firm mobbing czy molestowanie moralne staje się możliwe gdy dojdzie do sytuacji akceptacji przez grupę. Doprowadza się do sytuacji uwierzytelnienia, iż ofiara zasłużyła na takie traktowanie. Gdy proces molestowania jest w toku, doświadczająca przemocy ofiara jest napiętnowana i mówi się o niej, że jest zła, nie do życia, ma zły charakter lub że jest nie normalna albo szalona i skończy w szpitalu psychiatrycznym ze względu na swój okropną postawę. Doprowadzana krok po kroku do ostateczności staje się tym kim chce się z niej uczynić. Działa to nie tylko na forum firmy ale również w związkach małżeńskich, relacjach rodzic – dziecko, szef – pracownik itd.

Sam proces molestowania ma swoje fazy.

Zalicza się do nich przede wszystkim pierwszą fazę uwiedzenia. To czas tzw przygotowań. Trwa tyle ile czasu potrzeba by cel został osiągnięty przez perwersyjnego osobnika. Uwodzenie owo polega na nieodpartym przyciąganiu ale z drugiej strony na deprawowaniu oraz korumpowaniu. Niby troskliwy i zainteresowany „uwodziciel” odwraca rzeczywistość, działa przez zaskoczenie i często w ukryciu. Nigdy nie atakuje wprost a zawsze pośrednio by posiąść uwagę swej ofiary i stać się dla niej obiektem fascynacji. Uwiedzenie owo wprowadza zamęt, zacierając skrupulatnie granice między „ja” a innością.

Wtedy może przejść do dalszej ofensywy. Ofiara nie ma szans na równe traktowanie, na dochodzenie swoich racji jak równy z równym a o to by nie uzmysłowiła sobie istoty tego procesu i nie stawiała oporu, odejmuje i niszczy wszelki zmysł krytyczny i eliminuje jakąkolwiek chęć buntu. Narzucenie komuś swojego punktu widzenia równoznaczne jest z tym, że nie uważa się go za równego sobie, osłabiając go w ten sposób. Takie zawładnięcie może doprowadzić do zniewolenia umysłu drugiego człowieka dlatego jest tak niebezpieczne.

Gdy ktoś stosuje przemoc moralną często robi ze swej ofiary potwora, złego człowieka, przez którego cierpi, udając katusze. A w rzeczywistości doprowadza do tego stanu swą ofiarę. Przy świadkach jednak odwraca kota ogonem mówiąc innym….widzisz co ona mi robi, jaka jest zła? Jak cierpię przez nią? W tej fazie jest to już dużo prostsze ponieważ ofiara doprowadzona do skrajnej rozpaczy łatwo wpada w pułapki emocji, szczególnie tych negatywnych i szybko daje się sprowokować.

Osoba, która jest wplątana w przewagę lub wpływ poprzez takie działania czuje się jak schwytana w pajęczą sieć, ujarzmiona psychicznie, znieczulona i trzymana do dyspozycji na każde widzi mi się agresora oraz dominowana i utrzymywana w stanie podporządkowania i zależności.

A neutralizując pragnienia i charakter drugiego człowieka zawładnięcie owo zawiera niewątpliwie element destrukcji odczuwając krok po kroku utratę oporu oraz zdolności do przeciwstawiania się. Nie ma możliwości reagowania, staje się wręcz odrętwiała w nie kończącej się sytuacji przeżywania swojego dramatu najczęściej w samotności.

Posądzana przez swego kata o chorobę psychiczną, ofiara nie udaje się po pomoc myśląc, że inni potwierdzą jej stan i będzie on rzeczywistością. Wtedy drzwi do paranoi i bezkarności oprawcy staną się gołym faktem.

Tymczasem jest zupełnie odwrotnie.

Owo zaszczucie w przekonaniach i wyobrażeniach ma swój cel by ofiarę w nich utrzymać jak najdłużej. Gdyby wyzwoliła się i uwierzyła na nowo, że oprawca jest kłamcą, że chodzi o jego podkreślenie osobowości narcystycznej czyli dowartościowanie swej manii wielkości, skrajny egocentryzm, całkowity brak empatii a zrozumieniem tego, że osobnicy tacy spragnieni są podziwu i aprobaty dla własnej osoby i nie są w stanie w żaden inny sposób jej osiągnąć, odeszła by po prostu.

Osoby cierpiące na perwersyjne zachowania cechują się nadmierną megalomanią, traktując siebie jako punkt odniesienia, jak miarę dobra i zła, miarę prawdy. Tu na myśl przychodzi mi moja klientka, która doświadczała przemocy w takim związku i czytano jej z Biblii przykazania i mądrości jakimi kierował się perwersyjny osobnik, który wyznaczał granice, w których mogła się poruszać….z czasem na stałe utkwiły jako mentalne wzorce czy kierunkowskazy na życie. Ale owe morale tyczyły się tylko jej. On miał dla siebie inne prawo. 

Osobnicy perwersyjni nawet jeśli nic nie mówią druga osoba ma mieć poczucie, że została złapana na gorącym uczynku co powoduje włączanie się poczucia winy i wstydu pomimo że nic się nie stało. Eksponują własne, nieskazitelne zasady moralne co myli trop i pozostawia rzekomy pozytywny obraz własny. Siłą takich osobowości jest całkowity brak wrażliwości na ludzką krzywdę. Nie obchodzi ich, że ktoś cierpi przez nich ale na punkcie swojego ewentualnego cierpienia są bardzo przewrażliwieni. Nie znają prawdziwych uczuć a smutek czy żałoba są im obce. Świetnie za to pozorują w otoczeniu swe łzy i krzywdy.

Kiedy jest się najbardziej narażonym?

Ofiara przedstawia wartość dla takiego osobnika wyłącznie wtedy gdy okaże się, że można ją wykorzystać oraz jest zainteresowana jego uwiedzeniem. W fazie początkowej przedstawia się ona jako faktycznie zainteresowana drugą osoba i w tym tkwi pułapka. Zbytnia ufność i przymykanie oka na pewne komunikaty niewerbalne a nawet i werbalne doprowadza do rozpoczęcia tej podstępnej gry, za której cenę ofiara kładzie swoje życie.To co cechuje ofiary to przymus trwania w tym, pomocy, widzenia takich osób jako nieszczęśliwych . Ofiary mają nadzieję, że otaczanie ich miłością i dobrocią wreszcie ruszy ich serce. Dają się przez to wciągać w „romans” tragiczny dla siebie w skutkach mając nadzieje na zmiany, które nie nadchodzą.

A ofiary cierpią nie tylko z powodu tego, że stały się ofiarami ale często wstydliwym jest, że nie potrafiły się bronić. Mam tu na myśli również molestowanie seksualne, którego często brak świadków prowadzi do trzymania w tajemnicy przed światem konsekwencji traumy ponieważ to one właśnie społecznie są później szkalowane.

A kiedy człowiek jest bezsilny i każda próba oporu spełza na niczym, poddaje się. I tu tkwi kolejna pułapka ponieważ następuje wycofanie działań w życiu realnym a rozpoczyna się stan zwężenia czy odrętwienia. Dlatego ofiara z czasem może nie reagować gniewem czy strachem na stan ponownego zagrożenia a wręcz paradoksalnym stanem nienaturalnego spokoju. Przyzwyczaja się już do stałego napięcia i stresu, nie robi to na niej wrażenia.

Mimo, że miota się wewnętrznie może mieć wrażenie, że to wszystko przydarza się komu się innemu, jak by dzieje się z boku.

Aktywne działanie, inicjatywa czy krytyczny osąd maleją a pojawia się poczucie oderwania, subiektywnego spokoju, zmiana w odczuwaniu czy poczuciu rzeczywistości. Ten stan jest niebezpieczny. Samoistnie się nie zakończy. By wyrwać się z jego szponów konieczne jest zakończenie „romansu” z perwersyjnym osobnikiem. 

Warto uświadomić sobie, iż osoby takie mogą doprowadzać do całkowitej dezorganizacji życia a nawet myśli o tym by życie zakończyć. Zdarza się, że ofiara jest tak wyczerpana, że do takiej decyzji dojrzewa i skutek bywa tragiczny.

Więzi takie muszą być zerwane a ich cała treść usunięta. Pamiętając o tym, że gra prześladowcy polega na tym by pchnąć ofiarę do winy poprzez wzbudzanie w niej złości, agresji czy pewnych emocji niepokoju i w ten sposób pokazać światu jej podły charakter!

Dlatego ofiara będzie musiała nauczyć się stawiać opór mimo, że to może nie być początkowo łatwe ponieważ lepiej czy łatwiej dać się podporządkować niż przeciwstawić.

Zadanie jest wymagające ale uczy i stawia nowe mury, granice swojej osobowości sprawiając, że jest się odpornym na tego typu sytuacje. Jest to bezcenna postawa a asertywne zachowania wprawione raz w ruch pozwolą inaczej spojrzeć na świat i bezpieczniej w nim działać nie dając się złapać w sidła w przyszłości. Produktywność, zasoby wewnętrzne i zewnętrzne powracają do funkcjonowania przez co nadają nowy kształt swojemu życiu w sposób swój, własny i oczekiwany przez siebie.

Bywa, że  traci się nadzieję na to, że to się kiedyś skończy….nawet jeśli fizycznie już nie trwa konsekwencje i skutki takich doświadczeń niosą piętno na życie. A można żyć bez tego…… .

Bibliografia

Gdańskie wydawnictwo psychologiczne . przekład A. i M. Kacmajor J.L.Herman „Przemoc, uraz psychiczny i powrót do równowagi

Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego, wydanie I Kraków 2000 W. Badura – Madej ,A. Dobrzyńska – Mesterhazy „Przemoc w rodzinie”Interwencja kryzysowa i psychoterapia

Wydawnictwo Polskiej Prowincji Dominikanów W drodze 2001 , 2012, Poznań MF. Hirigoyen „Molestowanie moralne”  

Wydawnictwo Media Rodzina Poznań Copyright 1999 for Polish edition by Media Rodzina A. Miller „ Zniewolone dzieciństwo” ukryte źródła tyranii

Komentarze: