Kiedy Uda Mi Się Sprawić By Mnie Pokochał….. Uzależnieni W Miłości

Gdy Emocje Przytłaczają

KIEDY MIŁOŚĆ STAJE SIĘ NAŁOGIEM Czyli kiedy Kobieta Kocha Za Bardzo

Kocham.
Miłość to piękne uczucie. Potrzebne do życia, do tworzenia więzi międzyludzkich. Większość z nas jej pragnie i do niej dąży. By tak się stało potrzebna jest w tej więzi równowaga. Daję i dostaję po równo. Problem pojawia się niestety gdy ta równowaga zostaje zachwiana.

Może się czasem wydawać, że im mocniejsze te uczucia i bardziej angażujące, tym miłość będzie trwalsza. Niestety cały proces trudno nazwać wtedy miłością.

Przykład mojej klientki Jolanty.
Pani wyszła za mąż dość wcześnie, mając 19 lat. Wychowana przez matkę. Ojciec opuścił rodzinę gdy klientka miała 3 lata. Pamięta, iż od zawsze wstydziła się ojca, mimo, że odczuwała wielki brak jego postaci w dzieciństwie i dorastaniu. Matka często mówiła jej, że gdyby nie ona i jej siostra, dawno ułożyła by sobie życie z kimś innym.
Pani Jola po roku małżeństwa wyszła urodziła dziecko. Musiała zamieszkać z mężem u teściowej. Od tego czasu zaczęły się spore problemy rodzinne. Mąż po jakimś czasie zaczął nadużywać alkoholu, znikał na całe dnie, obarczając żonę wychowaniem dziecka i wieloma obowiazkami domowymi.
Klientka jednak jako ambitna osoba ukończyła studia i zaczęła w tej sytyacji pracować na dwa etety. Miała nadzieję, że jeśli bardziej się postara, więcej z siebie da, będzie bardziej zaradna, dobra jako żona, matka, pracownica, wtedy wszystko się ułoży i uspokoi. Niestety stało się zupełnie inaczej. Mąż nie przestał nadużywać alkoholu. Po jakimś czasie pani Jola dowiedziała się od znajomych z osiedla, że mąż ma inną kobietę. Przyznał się bez kretesu ponieważ i tak wszyscy już wiedzieli, oprócz samej zaintetesowanej. Wyprowadził się z domu. Pani Jola, u skraju sił zaczęła szukać pomocy terapeutycznej nie widząc już wyjścia z sytuacji.
Problem z dorastającą córką, jej częste znikanie z domu i brak komunikacji sprawiły, że sprawa stała się bardzo poważna.

Dlaczego więc kobiety z taką chęcią angażują się w toksyczne związki z niedojrzałymi emocjonalnie mężczyznami, dopasowując do niechcałe swoje życie?
Dlaczego oczekują, że ten jedyny, wybrany zmieni swoje postepowanie? Jeśli dało się tak dużo, tak wiele zainwestowało uczuć, zrozumienia, bycia zawsze na każde skinienie, często zrezygnowania z całego swojego życia lub większości jego płaszczyzn byle tylko wybranek był zadowolony. A zadowolenia jak nie było tak nie ma.

Jedna z moich klientek ostatnio stwierdziła, że dała się opętać, że wydawało się jej, iż to wszystko jest miłością, że to co się dzieje to właśnie jest takie uczucie.
Niestety ten taniec nad przepaścią to nie jest miłość a strach, a to co trzyma w związku nie ma nic wspólnego z iluzją, fantazją czy budowaniem na jakichkolwiek fundamentach na przyszłość stabilnego związku rokującego poważnym uczuciem. To jest strach, że zostaniesz opuszczona, samotna, że nic się w życiu więcej nie przytrafi, że te szalone emocje to najwspanialsze co mogło cię w życiu spotkać.

Wciąż, w tym tak pokręconym i trudnym temacie, jakim jest temat związków i relacji damsko – męskich jest mało świadomości społecznej, mało mówi się o tym.

Ludzie żyjący w dużych miastach mają większą szansę na to by zobaczyć, że może to działać inaczej niż prowadzony związek przez ich rodziców, że ludzie mają inny pomysł, że kobiety wymagają i mają do tego prawo, że można wybrać do relacji człowieka stabilnego emocjonalnie i wcale nie musi wiać nudą.
Jeśli jednak nie mają skąd „ściągnąć” to zazwyczaj biorą to co z pokolenia na pokolenie zostaje im przekazywane. W jaki sposób ich rodzice tworzyli związek, czy w ogóle byli razem , jeśli tak to na jakich zasadach.

To ten moment kiedy należy przyjrzeć się tym więziom.
Nam jako dzieciom, którym zależy by rodzice byli stabilni emocjonalnie, często wydaje się, że te związki były wzorowe, idealne. Czasem mama płakała, nie mogła zrobić prawa jazdy, była wyzywana od głupich bab, że jej miejsce w kuchni ale przecież to takie żarty. Nie zdajemy sobie sprawy, że mama płakała co noc w poduszkę, czekała aż ojciec wróci…nie wiadomo skąd. Zawsze coś mu wypadało, najczęściej nadgodziny. A w tle dział się dramat np. zdrad czy uzależnienia.
Wszystko jednak by udawać szczęśliwą rodzinę, nie pokazać nic nikomu, żeby dzieci miały ojca itd. Musiała się więc całkowicie podłożyć pod męża. Taka oto była szcześliwa i spełniona.

Ale ten obraz nie często przemawia. Dopiero gdy wali się świat na głowę, żyjąc w innych już czasach możemy sobie zdać sprawę z tego co za koszmar przeżywały nasze matki i babki. Jakich wzorców wytrzymałościowych nauczyłyśmy się od nich nieświadomie, jak trzeba ustępować, milczeć, zadowalać, żeby wszystko było dobrze. Lęk przed opuszczeniem, samotnością jest zbyt wielki, przerażający dlatego godzimy się na wszystko.
Kochamy więc w rozpaczliwej nadziej, że mężczyzna uśmierzy nasze lęki.
A tu psikus….co nie zrobisz zawsze jest źle.

Oblicza tej tak zwanej miłości oczywiście są różne i zdarza się, że mężczyzna daje znaki, że tego typu więź mu nie odpowiada, że nie o to chodzi, że po kolejnej nie udanej próbie zaduszenia uczuciami, odchodzi. Tu jednajk skupiam się konkretnie na przekonaniach, które najczęściej przejawiają znamiona kierowania swoich uczuć w niedojrzałych emocjonalnie mężczyzn.

Szeregi wykonanych badań doprowadziły do wniosków, iż takie zachowania zostały wyuczone w dzieciństwie. Tam tkwią korzenie.
Temat jednak jest jeszcze bardziej zagmatwany. Otóż tak jesteśmy stworzone, że najczęściej jako kobiety wpadamy w sidła „kochania za bardzo” z emocjonalnym kaleką, mając nadzieję na uzdrowienie go naszą miłością.
Robimy to w klapkach na oczach, często głosząc, że inne kobiety maja naprawdę problemy, dostrzegając je z prędkością światła, jednocześnie myślimy, że ze mną nie jest aż tak źle. Jakoś sobie radzę, żyję, nie potrzebuję wiele zmieniać…. tylko Jego.
Jeśli masz tago typu myśli, dobrze się zastanów nad sytuacją. Ciężko jest ją przyjąć za fakt. . Mechanizmy obronne, działające spontanicznie nie pozwalają zdawać sobie sprawy z sytuacji więc nie można nic zmienić.

Cechami charakterystycznymi osób uzależnionych od miłości jest:
dysfunkcyjne otoczenie generujące ogromny lęk – przed opuszczeniem, samotnością, byciem kimś mało ważnym, niepotrzebnym, niedocenionym
Potrzeba znalezienia ukojenia w ramionach partnera – celem jest uwolnienie od lęków i paraliżującego poczucia pustki
podświadome pragnienie żeby partner uśmierzył lęki i rozwiązał problemy – często dochodzi do zerwania kontaku ze sobą, swoimi odczuciami a pojawia się życie potrzebami innego człowieka gdyż sama na myśl o pozostaniu samej wywołuje przerażenie.
skupienie całej uwagi na partnerze – od momentu poznania nic więcej się już nie liczy. Życie skupia się na jego potrzebach, zainteresowaniach. Kobieta stara się uatrakcyjnić wszystkie formy wspólnego życia, począwszy od materialnego zabezpieczania, czasem brania kredytów, wsparcia finansowego, gotowania, dbania o sprawy intymne itd.

Schematy te są powielane od dawna, działania i mechanizmy wyuczone w dzieciństwie gdy jeden z rodziców lub oboje byli niedostępni emocjonalnie, kobieta poszuka zazwyczaj partnera, o którego uwagę będzie musiała ciągle zabiegać, odgrywając cały czas historie z dzieciństwa.
Taki partner zazwyczaj ma tendencje do zdrad, jest niedostępny, lekkomyślny, nieodpowiedzialny, cechuje go postawa Piotrusia Pana czyli człowieka, który potrzebuje skupić całą uwagę na sobie, potrzebuje matkowania i opieki, ma problem z nawiązaniem trwałych i głębokich więzi, odczuwa strach przed planowaniem przyszłości unikając w ten sposób zobowiązań i odpowiedzialności.
Kobiecie może wydawać się, że wszystko zależy od niej i jeśli odpowiednio zadba i będzie zabiegała, to mężczyzna się zmieni. Często cierpi na kompleks wybawicielki i wydaje jej się, że jest odpowiedzialna za życie partnera.
Dodatkowo ciągle lubi go usprawiedliwiać nawet jeśli jego postawa jest raniąca i to w sposób bolesny. Buduje świat iluzji, oparty na wyidealizowanych obrazach nie mających nic wspólnego z rzeczywistością. Wypiera niegospodarność, brak odpowiedzialności ze strony partnera, nie dopuszcza do siebie faktów, że może być zdradzana. Za wszelkie niepowodzenia często obwinia siebie, zastanawiając się co źle robią, za mało się stara itd. Takie koło zaklęte może trwać i trwać. Ceną jednak za to jest ograbiebenie samej siebie z zasobów energii, osłabienie psychiczne a nawet deprasja, uzależnienia czy zaburzenia odżywiania.
Droga ku wyjściu z tej trudnej sytuacji to praca nad uświadomieniem sobie swojej prawdziwej sytuacji, bdanie o siebie, skupienie się na sobie, swoich potrzebach, uczuciach i emocjach oraz odbudowanie poczucia własnej wartości.
Wstajac każdego dnia, spójrz w lustro i powiedz sobie „kocham siebie i zasługuję na stabilną więź partnerską, w której jestem szanowana”. Powtarzaj to przez trzy minuty.
Afirmacje pomogą zmienić zakorzenione wzorce. Warto dać sobie szansę.


Bilibiografia
Robin Norwood – Dom Wydawniczy Rebis, Poznań 2009 „ Kobiety, które kochają za bardzo”
Twoi Psycholodzy – mgr A. Maj artykuł „Kochane za bardzo” Zbliżenia 8/2012

Komentarze: