DLACZEGO ONA NIE ODEJDZIE?

Dlaczego ona nie odejdzie?

Czyli po co mowić o przemocy domowej?

 

 

Ponieważ co 40 min w Polsce jakaś kobieta doświadcza aktów przemocy.

Co 2,5 doby ginie kobieta z powodu nieporozumień, kłótni i awantur domowych.

Co 7 min ktoś w Polsce zgłasza na policję fakt przemocy domowej.

Średnio, wg statystyk około 800 tys kobiet w wieku od 16 – 60 r.ż doznaje aktów agresji  w rodzinie. Co druga udawała się po pomoc lekarską a co szósta potrzebowała hospitalizacji.

Tylko 30% kobiet zgłasza organom ścigania fakt doznania przemocy domowej czyli o 70% policja w ogóle nie wie!!

W 6 na 7 przypadkach przemocy fizycznej czy seksualnej, sprawcą jest partner/mąż kobiety.

 

 

Jak to się więc dzieje? Dlaczego kobieta zostaje w tak trudnym i przemocowym związku? 

Dlaczego ma tak wielki problem odejść?

 

Otóż ów problem jest bardzo skomplikowany, a relacja toksyczna i bardzo uwikłana.

Patrząc na statystyki z każdego roku można łatwo stwierdzić, że nie są to sytuacje incydentalne a wręcz przeciwnie, zjawisko jest częste i dość powszechnie występujące. 

L.E Walker – amerykańska psycholog (Instytut Przemocy Domowej) badała przez 40 lat kobiety, które doświadczały  przemocy w rodzinie.

Opisała  proces w trzech punktach:

  1. Faza narastania napięcia
  2. Faza ostrej przemocy
  3. Faza miesiąca miodowego

 

W fazie pierwszej pojawia się najwięcej sytuacji agresywnych. 

 

Wg Walker nie ma ona określonego czasu trwania ale sytuacje konfliktowe pojawiają się z coraz większą częstotliwością. Podejrzenia o zdrady, zazdrość, drażliwość partnera o każdy drobiazg, jego spięcie, złość, przybierają na sile i najchętniej wyładowuje on swój negatywny afekt na żonie, czy partnerce. Tu każdy pretekst jest dobry do wywołania ostrego konfliktu i awantury. Zwiększa się też ilość wypijanego alkoholu, jeśli partner ma z tym problem lub zażywania innych środków uzależniających, co w konsekwencji powoduje, iż jeszcze trudniej jest mu utrzymać emocje na wodzy.

Z tego właśnie powodu zasłynęła swego czasu kampania pt „Bo zupa była za słona”.

 

Partnerka w reakcji na sytuację coraz bardziej stara się zapanować nad wszystkim, nad emocjami, przeprasza za wszystko, stara się wywiązywać ze swoich obowiązków co do najmniejszych wręcz detali, najlepiej jak potrafi. Zastanawia się co jeszcze może ulepszyć, poprawić w sobie by atmosfera uległa poprawie, wyciszyła się, by nie doszło do krzywdzenia – w szczególności dzieci. Wiele kobiet bitych twierdzi, że lepiej, żeby on pastwił się fizycznie i bił ją, byle by dzieci nie tknął.

W fazie 2 jednak dochodzi do wybuchów ostrej przemocy, do sytuacji gdzie agresja sięga już zenitu. Sprawca zmienia się w kata, nie panuje nad sobą i emocjami, a każde zachowanie, drgnięcie, nie takie spojrzenie wyprowadza go z równowagi. Kończy się to zazwyczaj fizycznymi aktami agresywnych wybuchów.

Gdy emocje i wyładowanie wściekłości zacznie opadać, a sprawca przekroczył już różne granice, rozpoczyna się faza miesiąca miodowego czyli tzw zmiana nie do poznania. Ten, który przed chwilą był katem, staje się z dnia na dzień miłym, łagodnym jak baranek oszustem, przepraszającym, kupującym prezenty, żałującym swych czynów, mężem czy partnerem.

Poprzez taką postawę kobieta zaczyna wierzyć, iż ta zmiana może być rzeczywista a zachowanie mężczyzny było jedynie incydentalne, przypadkowe i więcej się nie powtórzy. 

W tym właśnie momencie najczęściej następuje wycofanie się kobiety z oskarżeń, zawracania z drogi prawnej czy uzyskiwania obdukcji po doświadczonej przemocy.

 

To koło toczy się ciągle. Po fazie miesiąca miodowego, w którym to kobieta dała się przekonać do rzekomej zmiany i poprawy, nastał spokój na jakiś czas, zazwyczaj nie długi. Za chwilę znów zacznie się rozkręcać piekło.

Poczucie nieskuteczności, rezygnacji i wysoki poziom lęku powoduje, iż  pokrzywdzonym wydaje się, że cokolwiek by nie zrobiły, nic nie pomoże.

Wiele osób doświadczyło ostracyzmu. Mimo, iż z wielkim trudem odważyły się opowiedzieć chociaż kawałek swojej historii, to i tak nie spotykały  się ze zrozumieniem i nie otrzymały pomocy lub wsparcia od bliskich. Nawet wezwana policja mogła nie pomóc.

90 % przemocy doświadczają kobiety. 10% przemocy doświadczają mężczyźni lecz najczęściej również z rąk mężczyzn.

 

 

Procesy uwikłania toczą swe błędne koło na różne sposoby. Jednym z nich jest:

Paradoksalna wdzięczność – syndrom sztokholmski. Osoba zniewolona ma  mieć świadomość, że jej życie zależy od kogoś kto może to życie odebrać. Lecz sprawca pokazuje też ten kawałeczek ludzkiej strony, nie tylko twarz terrorysty. Potrafi rozmawiać, pozwala zjeść, daje dostęp do jakichś przywilejów, które w normalnych warunkach są podstawowymi prawami każdego człowieka.

Taki stan psychiki osoby poddawanej torturom pojawia się również w przemocy domowej i jest silnie lękotwórczy, co w konsekwencji zatrzymuje  w relacji.

Zjawisko prania mózgu – guru kieruje, odcina od świata zewnętrznego, przedstawia go jako zły, a ludzi jako okropnych i podłych.

 Osoby pod wpływem takich codziennych mantr tracą kontakt z rzeczywistością i  nie wiedza jak wygląda życie na zewnętrz. Tym guru jest sprawca przemocy. Stosuje izolację osoby krzywdzonej, od rodziny, przyjaciół i znajomych i staje się jedynym odnośnikiem do świata. Bardzo silnie wpływa to na postawy, przekonania i wierzenia, osobom dającym wiarę w to, że tam, w tym świecie jest jeszcze gorzej i trudniej i że moje piekło nie jest przecież aż takie złe.

 

 

Monopolizowanie uwagi – cały czas na cenzurowanym. Ofiara ma się skupić  na posłuszeństwie. Uległość i lęk towarzyszą temu stanowi niemalże bez końca. Sukcesywnie łamana jest  psychika i decyzyjność nawet co do ubioru i fryzury. Kobieta stara się mu dogodzić ale to i tak nie pomaga. Rezygnuje z własnego stylu ubierania się, zachowania. Jeśli on sam coś zaproponuje a ona to ubierze, to za chwilę okazuje się, że ubrała się jak dziwka i dla kogo?

Mąż/partner potrafi straszyć, że odbierze dzieci. Jeśli kobieta będzie chciała odejść, posuwa się do szantażu. 

 

Część tych gróźb faktycznie zostaje spełniona i kobieta wie, że on potrafi dotrzymać słowa. To powoduje, że boi się jeszcze bardziej. On wykrzykuje, że zniszczy jej życie gdy ta odejdzie. Niestety kobieta nie zdaje sobie sprawy, że już ma to życie zniszczone, że będzie ono ulegało dalszej destrukcji jeśli nie zapobiegnie się temu w porę.

Oprawca działa na zasadzie przyciągania – odpychania. Pokazuje nagle swoją czułość, kupuje prezenty, trochę odpuszcza, pobłaża. Jego ofiara ma być grzeczna, posłuszna i dostosowana do jego oczekiwań. Stąd wysuwa się prosty wniosek –  nasza relacja nie jest równa, ty jesteś dzieckiem a ja dorosłym, ja rządzę, gram i ustawiam pionki – zawsze.

Tak rozwijające się procesy powodują daleko idące konsekwencje w życiu osoby doświadczającej stałej przemocy.

 

 

Rozwój wiktymizacji czyli proces stawania się ofiarą 

W pierwszym etapie osoba  krzywdzona traci moc oraz poczucie bezpieczeństwa. Nie ufa sobie ani innym. Przeżywa bardzo trudne emocje, poczucie krzywdy, niesprawiedliwości, chce się wycofać z życia. Nie wierzy, że cokolwiek się zmieni, że uzyska pomoc. Na tym etapie jeszcze może być tak, że proces się nie posunie lecz jeśli tak się stanie czyli pójdzie to dalej to nastąpi 

faza 2 – powtórne zranienie. To czas gdy  nawet ze strony rodziny, znajomych, osoba krzywdzona starając się ujawnić swoje tragiczne położenie, nie otrzymuje wsparcia gdyż oni zazwyczaj widzą inne realia lub nie chcą widzieć rzeczywistości ponieważ ta ich przerasta i nie wiedzą jak mają zareagować. Twierdzą, że on jest dobry, że się stara, że jest super facetem a kobieta sama jest sobie winna. To powoduje powtórne zranienie od osób z zewnątrz. Potwierdzenie bycia winną sytuacji i złożenie odpowiedzialności na barki cierpiącej i tak w zaciszu domu a teraz jeszcze wśród ludzi, u których potrzebuje się wsparcia, rani ze zwielokrotnioną siłą.

Z czasem ofiara przekonuje się, że zmian nie będzie  i  przestaje dostrzegać jakiekolwiek możliwości. Traci wtedy zdolność do racjonalnej oceny  i dochodzi do przyjęcia tożsamości ofiary. Ma małą świadomość doświadczanego problemu – nastąpiła faza 3.

Tu przemoc psychiczna czy emocjonalna często nie jest już uważana za przemoc. Kobiecie w tym etapie wydaje się, że to z nią jest coś nie tak. 

Nie potrafi stwierdzić, że szarpanie, popychanie, wyzwiska, agresja słowna czy nawet fizyczna są przemocą.

 

 

Brak jest znajomości podstawowych prawd, że cała sytuacja to zwyczajne  łamanie praw człowieka.  Wydaje się jej, że to jest sprawa rodzinna, że ma tak być bo on cały czas utrzymuje, że jego ofiara jest do niczego. Rozwijające się niskie poczucie własnej  wartości i długotrwałe wmawiane tego sprawia, że kobieta utożsamia się z tym kłamstwem.

 

Z czasem ofiary przemocy wypadają również z rynku pracy ponieważ nie wierzą, że podołają, że ktoś będzie ich chciał do pracy. Poza tym ich stan nerwowy powoduje, że często nie są w stanie wytrzymywać obciążeń związanych z życiem zawodowym.

Zdarza się, że stają się też zależne finansowo od swego oprawcy. Brak wiary w siebie, wzrastające przekonanie, że do niczego się nie nadaje, że nikt nie będzie chciał takiego pracownika. Słyszy, że ON, mąż/partner musi ją znosić i ma szczęście, że w ogóle ktoś na nią patrzy powoduje, że koło przekonań na własny temat zapętla się tak mocno, że wyjścia już nie widać. 

 Przemoc ekonomiczna dotyka również takie kobiety, które pracują i zostają zastraszone i zmuszone do oddawania pieniędzy na konto męża.

 

Na tym etapie poczucie winy jest już bardzo rozwinięte. Słyszy, że gdyby się bardziej starała, byłaby mądrzejsza, ładniejsza, bardziej pracowita było by lepiej między nimi.  To sprawia, że  musi czuć się cały czas winna, że nie jest wystarczająco dobra, a to przekonanie powoduje, że boi się wszystkiego. Przeżywa chroniczny lęk. Chce się czasem rozstać lecz nie potrafi.

Sprawca często jest dużo bardziej wiarygodny bo to on jest komunikatorem na zewnątrz, logiczny, sensowny, pan sytuacji, a ona jest kłębkiem nerwów więc też boi się, że nikt jej nie uwierzy. 

Współczucie sprawcy – pomagam mu bo on był taki nieszczęśliwy, miał starsze dzieciństwo i kobieta  mu współczuje, ma empatię, wyobrażenie, że zaopiekuje się i swoją miłością sprawi, że  on się zmieni. Wkłada w to mnóstwo energii , zastanawiając się co może jeszcze zmienić w sobie, poprawić by wreszcie mogło się dokonać owo przeistoczenie. Czeka na cud, który nie nastąpi nigdy jeśli nie dokona się zmian i nie zacznie myśleć o sobie.

 

 

Mity

Pokutują bardzo mocno w naszym społeczeństwie do dziś. 

Tkwienie i uwikłanie w pułapce do tego stopnia, że połowa kobiet kontynuuje relacje z agresorem, najczęściej nie zdając sobie sprawy z faktu niebezpieczeństwa, ciężkich konsekwencji zdrowotnych a nawet utraty  życia.

„Rodzina to rzecz święta i nie można jej rozbijać”

„Utrzymanie rodziny w imię dobra dziecka”

„Nie ujawnia się rodzinnych tajemnic”

 

Poza tym wszystkim my jako społeczeństwo tkwimy w przekonaniach wiary i religii, która zamyka w takim postrzeganiu, że kobieta musi nieść swój krzyż, że dzieci muszą mieć ojca itd. Należy zadać sobie podstawowe pytanie czy w tym oprawcy jest ojciec? 

Troskliwy, dbający o swoją rodzinę mężczyzna, który szanuje matkę jego dzieci?

Jeśli ktoś krzywdzi matkę dzieci, krzywdzi również dzieci.

Jeśli jest przemoc na rodzicu to zawsze jest i przemoc na dzieciach, nawet jako na świadkach!! 

To dla dzieci doświadczenia traumatyczne, które odbiją się na ich przyszłości potężnym urazem psychicznym.

 

Zaprzeczając rzeczywistości mózg  wchodzi w system przetrwania. Przetrwanie to proces odcinający od logicznego myślenia, od możliwości zastanawiania się nad tym co się dzieje, odcinający od metalizowania oraz umiejętności jaśniejszego postrzegania rzeczywistości. Operuje jedynie na poziomach lęku, walki i ucieczki lub zamrażania się na doświadczenie dlatego tak wiele osób doświadczających przemocy długotrwałej ma rozwinięty PTSD.

 

 

Czy zadasz więc ponownie to pytanie? Dlaczego ona nie odchodzi?

Pomyśl w jaki sposób możesz pomóc, zamiast zadać pytanie, daj wiarę, wysłuchaj, nie obwiniaj, nie dawaj rad.

Zapytaj czego ona potrzebuje, choć sama może tego nie wiedzieć. Warto wtedy pomóc, poszukać specjalisty lub zgłosić sprawę do ośrodka czy zadzwonić na Niebieską Linię.

Dlatego to bardzo krzywdzące dla osoby krzywdzonej by miała działać od razu by się uwolnić. Stawiane pretensjonalne pytanie „dlaczego ona nie odchodzi” jest równie bolesne. Dlaczego to ją  właśnie obarcza się całą winą? Dlaczego krzywdzoną osobę, my jako społeczeństwo stawiamy dodatkowo w tak ciężkim położeniu?

 Jakim prawem sprawca ma podstawowe prawa człowieka, a osobie poszkodowanej są one odbierane?

Terapię po przemocy, nawet po latach można zacząć zawsze.

 

 

 

Źródła  –  Niebieska Linia

Gdański Ośr. Zdrowia i Profilaktyki Uzależnień „Charakterystyka osoby współuzależnionej oraz formy pomocy – szkolenie”

Obraz Engin Akyurt z Pixabay

Komentarze: